Moja Pracownia

Ciągły brak czasu, ale wreszcie muszę napisać kilka słów co tam u mnie, bo dużo ostatnio się zmieniło. Mija już drugi miesiąc od otworzenia Pracowni FRANELI, mojego wymarzonego marzenia. Zebrałam się w sobie i zaryzykowałam, wynajęłam lokal na Grochowie i jest Pracownia Aranżacji Wnętrz mieszcząca się przy ulicy Lubartowskiej 23 w Warszawie.

Oprócz wiadomej działaności mam w końcu swoje miejsce na malowanie i sprzedaż mebli, poduszek i różnych ręcznie robionych przeze mnie rzeczy. Dodatkowo prowadzę warsztaty artystyczne dla dzieci ucząc je tego czego sama się już nauczyłam. Mam nadzieję, że pomysł  „DIY for kids” to ciekawa alternatywa na zajęcia dodatkowe dla dzieciaków. Oczywiście czas pokaże czy to się sprawdzi. Na razie te dzieciaki, które do mnie przychodzą są bardzo zadowolone, bo jest to coś nowego, czego do tej pory nie robiły. Bo po pierwsze i najważniejsze- robimy rzeczy ŁADNE. Jesteśmy już po zajęciach z pomponów, chwostów, łapaczy snów, ptaszków z włóczki, kurczaków świątecznych, obrazów inaczej, a nawet jeden chłopiec zrobił pierwszą w swoim życiu poduszkę. Muszę powiedzieć, że ich zadowolenie jest czymś fantastycznym dla mnie. Oczywiście zdarzają się chwilę zwątpienia i znudzenia twórczego, ale koniec końców nikt jeszcze nie wyszedł stąd niezadowolony:)

A jeśli chodzi o resztę - to 8 godzin pracy tutaj mija mi stanowczo za szybko. Własna działalność to jednak nie lada wyzwanie dla jednej osoby. A poważnie, sen powinien trwać krócej.

Koniec końców muszę się jednak przyznać: dawno już nie byłam taka szczęśliwa.

I jeszcze jedna rzecz, o której muszę wspomnieć. Przez te 2 miesiące poznałam tak wielu miłych ludzi, że zaczynam wierzyć w to, że karma jednak wraca. Zawsze ja pomagałam, a teraz dostaję tego zwrot. Nieznajomi ludzie i przechodnie życzą mi powodzenia, sąsiedzi na mój apel przynoszą mi rzeczy na warsztaty dla dzieci : koraliki, guziki, tasiemki, włóczki. Jest to naprawdę bardzo miłe. Oczywiście większość tych ludzi to średnia wielu 70 lat, ale to tylko świadczy o tym, że Grochów to bardzo ciekawa dzielnica i powinniśmy się uczyć od starszych podejścia do innych. 

Wy też życzcie mi powodzenia:)

W załączeniu kilka zdjęć z mojej Pracowni.

Asia

Kalendarz adwentowy

    To mój pierwszy raz. Wpadłam ostatnio w robótki ręczne jak śliwka w kompot. Robię kilka rzeczy na raz. Ale na dziś był robiony kalendarz adwentowy. Pomysł, aby to była choinka z kijów z lasu podsunęła mi DaWanda, ale kolorystyka i wykonanie to cała ja. Okazuje się, że wymyślenie, kupienie i zapakowanie 24 małych prezencików dla dwóch dziewczyn to wcale nie taka łatwa sprawa. Ale dałam radę, przy czym zaznaczam, że zaczęłam o tym myśleć tydzień temu. A tak to wygląda.

I ważna rzecz: spodobało im się bardzo.

Pozdrawiam,

Asia

Ludwik w Toile de Jouy

Takiego Ludwika ostatnio sobie zrobiłam.

Przed był mniej atrakcyjny:


Zdarłam z niego praktycznie wszystkie ubrania:


Następnie przemalowałam, przetarłam, zawoskowałam. Niestety nie podołałabym tapicerowaniu. Zrobił to za mnie profesjonalista.





Użyłam farby Annie Sloan Chalk Paint - kolor Old White. Materiał to Harlequin Amilie kolor Etienne 3598.

Pozdrawiam,
Asia

Metamorfoza lustra

   Wreszcie udało mi się upolować lustro, które idealnie pasowało do naszej sypiani na wsi.  Kupione przez FB u przemiłej Pani Eli. Ja zmieniłam pod kolor sypialni, choć opcji mogło być wiele:)


Tak wyglądało po zakupie.




      Pomalowane klasycznie na biało farbą kredową Annie Sloan Chalk Paint kolor Old White, 
a następnie przetarte na rantach i zawoskowane bezbarwnym woskiem Annie Sloan Clear Wax. Po tej przeróbce jeszcze mnie nie zachwyciło, stąd pomysł lekkiego postarzenia. Rozwodniłam, więc farbę ASCP kolor Country Grey i malowałam pędzlem, od razu wycierając. Dało to efekt delikatnego postarzenia, coś w stylu po użyciu AS Dark Wax, lecz o wiele delikatniejszym. Następnie zawoskowałam jeszcze raz AS Clear Wax.

Tak prezentuje się od dzisiaj we wnętrzu. 








Pozdrawiam,
Asia


Stół z czterema...krzesłami


  Wreszcie mam kompletne miejsce dla gości na proszony obiad, albo wyproszoną kolację:)


   Wcześniejszy stół pojechał w lato na wieś do pokoju dzieci, już dawno zapomniał, że tutaj kiedyś był.
Nowy szukany od września i w końcu kupiony gdzieś w październiku, w takim jednym sklepiku ze starociami. Nie był ani drogi, ani jakoś masakrycznie zniszczony, gdyż zależało mi na nie odnawianiu blatu, no i sama go sobie przywiezłam, więc inwestycję uważam za udaną.
Tak wyglądał kiedyś :


   Pomalowałam jedynie nogi z dolną deską blatu na kolor Old Ochre Annie Sloan, następnie przetarłam na rantach i zawoskowałam. Tak to się prezentowało przez dłuższy czas.





   Kolejne miesiące zeszły mi na szukaniu odpowiednich krzeseł. Chciałam pasujące do stołu z toczonymi nogami i z rafią, bo przy dzieciach tapicerowane meble to słabe rozwiązanie.
Znalazłam takowe niedawno i z grubej rury zabrałam się za malowanie.
Przed malowaniem wyglądały tak:


   Ponieważ zakochałam się ostatnio w kolorze seledynowym, takim rozbielonym, zbliżonym do mięty, ale bardziej wpadającym w zieleń, stąd zabrałam się za mieszanie farb. Mój kolor powstała z połączenia Duck Egg Blue z Old Ochre  Chalk Paint Annie Sloan. Proporcje mniej więcej pół na pół, może trochę mniej Old Ochre.
Krzesła wcześniej umyte "Ludwikiem" oraz rozpuszczalnikiem. Niestety z mizernym efektem, bo jednak były mocno czymś natłuszczone: pokostem lub innym olejem. Nie chciałam krzeseł przed malowaniem ani impregnować, ani lakierować, bo zabiłabym strukturę drewna, na której mi zależało. Chciałam je mocno przetrzeć i efekt wtedy byłby sztuczny. Ryzyk-fizyk, więc zaczęłam malować.


    Niestety tłuste plamki i plamy wyszły, ale w tych właśnie miejscach bardziej przetarłam, dzięki temu efekt wyszedł bardziej naturalny.
Taki osiągnęłam efekt końcowy:









   Ponieważ chciałam tylko 4 krzesła przy tym stole, a trafił mi się komplet złożony z 6 szt. Dwa pozostałe pomalowałam na kolor Chateau Grey ASCP i przetarłam w identyczny sposób. Pasują one bardzo do mojej kuchni jak i  do stołu.







   Całościowo uzyskałam efekt eleganckiego jasnego wnętrza w klasycznych kolorach zieleni. Bardzo mi się to podoba.
Marzą mi się jeszcze po bokach stołu dwa fotele w kolorze jasnej lawendy. Takie może bardziej proste i tapicerowane. Będę je wystawiać jak przyjdą goście i do zdjęć:)
A tak to wygląda w szerszym kadrze:





Pozdrawiam,
Asia

Malowanie podłogi na biało

  Wiem, wiem to żadna nowość.  Wielu z Was już malowało podłogi, zwłaszcza na biało. Sama też już kiedyś spróbowałam farbą olejną.  Przeczytałam kilka rad z innych blogów, obejrzałam kilka fotek i postanowiłam spróbować tym razem z farbami kredowymi.
Malowanie podłogi jak wiadomo to nie jest prosta sprawa, zwłaszcza gdy nie mamy profesjonalnych urządzeń, a światło nie jest tutaj naszym przyjacielem.
Wyszło jak wyszło.

Ale po kolei...

  Wcześniej podłoga była podkolorowana powłoką koloryzującą Osmo kolor 5443 Cognac, a następnie pokryta Woskiem Twardym Olejnym też Osmo. Oczywiście zaniedbałam procedurę kolejnego nałożenia oleju, a następnie różne moje prace malarskie podniszczyły mocno ten parkiet. Dodatkowo nigdy nie podobało mi się połączenie koloru dębu z wybraną terakotą, no i moja córka zapragnęła białej podłogi. Wcześniej wyglądało to tak:







  Wybrałam Chalk Paint Annie Sloan kolor Old White. Najpierw chciałam wszystko przetrzeć, ale jednocześnie chciałam, aby były widoczne szpary w parkiecie. Zaczęłam nakładać farbę w byle jakie kierunki wałkiem. Podobała mi się nierówna struktura farby i gdzieniegdzie niedbałe jej nałożenie. Niestety w trakcie okazało się, że w miejscach mocno wychodzonych zaczął wychodzić barwnik z drewna, co dało mi żółtawe przebarwienia. To definitywnie zadecydowało o tym, że nie zrobię przetarć.  Tam gdzie bym je zrobiła kolor barwnika by się prawdopodobnie nasilił po nałożeniu lakieru.  Dodatkowo stwierdziłam, że przetarcia dałyby mocny, sztuczny efekt na tak dużej powierzchni. To jest dobre gdy mamy deski, a nie przestarzale położony parkiet w mozaikę dla leniwych. Na koniec pokryłam wszystko lakierem matowym Annie Sloan Lacquer, który jest niezwykle twardy i wytrzymały. Na ok. 17 m2 zużyłam 2,5 puszki Old White i 1 puszkę lakieru i dodam, że ze względu na wysokie koszty byłam mocno oszczędna. Farbą malowałam dwie warstwy i gdzieniegdzie poprawiałam. Lakier to jedna warstwa i poprawki .
Koniec końców wyszło tak: 







  A po ok. 3 tygodniach zaczęły pojawiać się wyraźne pęknięcia na łączeniach lameli, o co mi właśnie chodziło. 


  Wiem, że z czasem parkiet zniszczeje, gdzieś tam się bardziej przetrze i będzie wyglądał lepiej później niż po zakończeniu mojej ciężkiej pracy. Dodam, że przemalowałam również podłogę w pokoju moich dzieci, a listwy przypodłogowe, które były od dawna pomalowane białą olejną - po prostu przetarłam papierem ściernym.

 Pozdrawiam,
Asia



Mój Poduszkowy Świat

   Wpadłam w te poduszki w grudniu po uszy i szyję i szyję i nadal mi mało.



 Najpierw skorzystałam z zimowych promocji Secound Handów i nakupowałam sobie swetrów na ponad 10 poduszek. Pierwsza opcja to jeden sweter=1 poduszka.



  Potem łączyłam różne swetry. Jednocześnie zastanawiając się ile w ten sposób swetrów zmarnowałam, gdy się ich pozbywałam. Jak widać zaczęłam też zabawę z chwostami wełnianymi
(to dopiero radocha, taki własnoręcznie zrobiony chwościk) .




  Kolejne pomysły to włączenie w tą całą swetrową zabawę materiałów. No i tu to dopiero otwierają się możliwości.



  Był też epizod z okrągłą fioletową wełnianą poduszką, zrobioną z wełnianej sukienki ( i dam się tu pokroić, że kiedyś taką miała, identyczną, kupioną w Secund H. ale ...wyrzuciłam).


  Dodałam wstawki z resztek, które mi zostały po innych poduszkach i proszę, idealnie komponują się w pokoju moich dziewczynek.





A na koniec takie połączenie. I chciałam nadmienić, że wcale wszystkiego Wam nie pokazałam. 



   Myślę, że to fantastyczna alternatywa do tego co nam oferują polskie sklepy i namawiam tych co mają maszyny do szycia- eksperymentujcie, bo to świetna zabawa.
Idę szyć dalej:)

Pozdrawiam,
Asia


Znowu Komoda!

     Dobra, kolejna moja robota i to z dziećmi na feriach. Nie, nie,  ... nie zabrałam komody na ferie, to myśmy do niej pojechali... na wieś. Będziemy w tym domu spędzać większość ferii i wakacji, bo musi się zwrócić:).
W każdym razie komoda wygląda teraz tak:


      W związku z tą komodą utwierdziłam się w przekonaniu, że farby Annie Sloan są jednak dedykowane starym meblom, antykom, tam gdzie jest wyraźna struktura drewna, gdy to drewno niekoniecznie jest wcześniej pomalowane. Wygląda to naturalniej i czuć, że używasz produktu do tego przeznaczonego. 
A wracając do mojej komody. Wcześniej wyglądała tak i stanowczo była zbyt ciemnym elementem w tym kącie. 


Tym razem wybrałam kolor Chateau Grey Annie Sloan Chalk Paint, to taki kolor szarej zieleni, mi przypomina kolor liści lawendy na wiosnę, gdy rodzą się do życia. Poniżej jeden z etapów pracy, a dalej zdjęcia po przemianie.









Miłego wieczoru,
Asia

Seledynowa komoda dla dzieci

        A ja znowu z komodą. Ale tym razem z lekkim powiewem wiosny, świeżo i delikatnie.
Przedstawiam seledynową komodę w sam raz do pokoju dziecięcego:

   
Tak to wyglądało przed:

   Kolor miał pasować do króliczka i kocyków na łóżkach, toteż zabrałam się za mieszanie. Na szczęście miałam wszystkie farby :) Annie Sloan ChalkPaint, bo o niej mowa. Zmieszałam Florence z Antibes Green i powstał mi faktycznie Emerald, jak to gdzieś wyczytałam. Aby rozjaśnić, to zamiast bieli dodałam Old Ochre. Wyszło idealnie, aż mnie samą to zdziwiło. 
Kolejne fazy malowania wyglądały tak:









Komoda stanęła w miejscu, jakby dla niej stworzonym i w detalach prezentuje się tak:








Pozdrawiam,
Asia

Komoda Francuska

 Przedstawiam moją kolejną pracę, jeszcze przedsylwestrową, a dokładniej kończoną w sylwestrowe popołudnie.


Komoda kupiona jak zwykle przez Allegro, w bardzo dobrym stanie, że aż szkoda mi było malować, ale kompletnie mi nie pasowała, co widać na kolejnych zdjęciach.


 
    Pokój, w którym stanęła komoda ( już pewnie dobrze znany przez niektórych) jest od północno-wschodniej strony i to w lesie, a więc światła i słońca tu malutko. Chcąc-nie chcąc w grę wchodzi tylko jasna kolorystyka przy ciemnej podłodze. Wybrałam, więc kolor Country Grey z palety Annie Sloan Chalk Paint. Ten szaro-brązowy kolor pięknie współgra z fioletem lawendy i bielą. Snycerkę natomiast pomalowałam Original ASCP. Następnie wszystko przetarłam papierem ściernym na rantach i delikatnie zawoskowałam Soft Wax Clear. Wyszło tak:
 






 
Pozdrawiam,
Asia
 
 

Szablony na ścianach

   Zaplanowane w lato, wreszcie zrealizowane po świętach. Wszyscy goście już sobie poszły, więc wreszcie mam czas, aby to Wam pokazać. Malowanie ścian a la tapeta przy pomocy szablonu...tak już to było tutaj /joannafraneli/2015/08/poka-i-malowana-sciana-la-tapeta.html, ale zrobiłam to jeszcze łazience i na ścianie ze schodami.

Tu mamy ścianę ze schodami. Nie było łatwo, bo wysokość wysoka. Użyłam szablonu o wzorze adamaszkowym, bo rzeczywiście najlepiej mi on pasuje do takiego wnętrza. Długo szukałam, aby rozmiar szablonu pasował do wielkości ściany. Malowałam farbami Annie Sloan Chalk Paint: Country Grey, Graphite, Old White, Emperor's Silk, Primer Red i Old Ochre. Farby mieszały się gdzieniegdzie ze sobą, więc tworzyły się też nowe kolory.  I powiem jedno: im bardziej niechlujnie tym fajniej to wygląda. Wzór może na siebie nachodzić bardziej lub mniej, ale podstawa to musi być zachowany pion. 







 
    A tutaj ściana w łazience, której nie publikowałam tutaj jeszcze. Malowałam ją na jesieni, aby pozbyć się nieciekawej białej ściany, na której zaplanowałam eklektyczne duże lustro, ale jeszcze go nie spotkałam na swojej drodze.  Tutaj mieszałam ze sobą kolory farb Chalk Paint Annie Sloan: English Yellow, Ares i Old White, chciałam uzyskać ciepłą, słoneczną żółcień. Potem to wszystko trochę pomazałam białą farbą ścienną. Na razie może zostać.




    Polecam takie malowanie wybranych ścian, bo to ciekawy i szybki rezultat i przede wszystkim fajna zabawa.

Asia



Stare-nowe krzesła dzieci

I przyszedł czas na przemalowanie krzeseł moich dzieci. Teraz wyglądają tak:


Wcześniejsza odsłona:





       Cóż, jak zwykle - znudziły mi się, a po za tym siedziska miały już dosyć. Do przemalowania użyłam farby Annie Sloan kolor Old Ochre. Następnie przetarłam gdzieniegdzie i zawoskowałam. Jak zwykle. Siedziska obdarłam i wytapicerowałam na nowo. Zaszalałam, bo kupiłam materiał Sandersona - chciałam fiolet, aby pasowały do chwostów, które wiszą na oparciach. Trochę mnie ta wizja kosztowała, ale czasem trzeba. Wyszło tak:









  A tak wygląda przy biurku całość. Biurko zostało zrobione  2,5 m blatu drewnianego - klejonki dębowej i zaolejowany. Do tego trzy nogi z dodatkowego blatu.  Blat ma szerokość 70 cm. I na koniec dokupiłam jeszcze w Ikea dwie szafeczki, musiały być identyczne, w odpowiednich wymiarach, ale marzyło mi się jakieś starocie. Czas naglił i pewnie odpowiednie znalazłabym jak dzieci kończyłyby już szkołę.  




A i takie poduszki jeszcze uszyłam, fajnie do nich pasują, choć nie dam ich dzieciom. 




Pozdrawiam,
Asia

Stolik mocno zniszczony

   Kiedyś przemalowany na złamaną biel, z czasem niestety nie radził sobie z kółkami od herbat i kaw. Zabrałam się za niego po koniec lata i zaczęłam z grubej rury. Korzystając z V33, zdarłam stare powłoki na tyle, na ile wystarczyło mi cierpliwości. Potem zaczęła się natomiast zabawa. Nakładając kilka warstw, ale plamami (z oszczędności, bo użyłam farb AS) tworzyłam kolorowe moro. A potem zmywałam tak, aby zostało tylko trochę farby i tylko gdzieniegdzie. Nie mogłam się zdecydować na kolorystkę, więc widać kilka rodzajów kolorów. Wygląda jak stolik-pomocnik z pracowni malarskiej. Mi się podoba, a Wy co na to powiecie?










Moja galeria


  Obrazki, już o nich pisałam  /joannafraneli/2015/02/obrazki.html to wdzięczny element do dekoracji ścian. Ostatnio zainspirowana pomysłem z Country Homes & Interiors http://www.housetohome.co.uk/articles/autumn-trends_533602.html stworzyłam sobie własną galerię.



Wykorzystałam do tego dwie duże, niepotrzebne już ramy z Ikea, no i oczywiście odwiedziłam secound hand, gdy cena najniższa i dokupiłam sobie kilka dodatkowych starych obrazków. Pozbyłam się wnętrz, przemalowałam dwie sztuki, a do środka wsadziłam "byle co", aby komponowało mi się kolorystycznie z resztą pokoju. Wykorzystałam rzeczy z domu, jedyne to kłótnia i proszenie moich córek o tego królika, z ich książeczki do kolorowania (skubane nie chciały mi go dać), ale wyprosiłam i pokolorowałam w kolorach pasujących do całości. Może i Was zainspiruję takim prostym  i tanim zabiegiem na dekorację ściany.











Pozdrawiam,

Asia



Lustro i kinkiet w kolorze kaczego jaja

 Przemalowałam obydwa, bo po prostu mi się znudziły. Kolor intrygował mnie od dawna, dlatego spróbowałam, aby zaistniał także w moim domu.




Tak wyglądało lustro przed. Rama 100 lat temu pomalowana bejcą tak, aby sosna udawała dąb, a następnie polakierowana. Ładne, ale już mi się znudziło. Nic z nim nie robiąc, no może oprócz lekkiego odkurzenie tu i tam, pomalowałam dwa razy farbą Chalk Paint Annie Sloan w kolorze Duck Egg Blue. Następnie przetarłam lekko zwilżoną szmatką na rantach, tu i tam, następnie całość pokryłam woskiem Clear  Soft Wax Annie Sloan.

przed

przed

po

po

po

po

A teraz kinkiet, który też ma swoje lata. Odziedziczony po Rodzicach z czasów, gdy trudno było coś fajnego kupić. Też troszkę mi się opatrzył, machnęłam go więc tego samego dnia, tą samą farbą co ramę lustra. Przetarcia robiłam również delikatnie wilgotną szmatką.  Tak naprawdę ścierając farbę ze szkła na kloszu, przetarcia robiły się same.

przed

przed

po

po

po

po

po

po
Jest to kolejny przykłada jak można coś zmienić samemu, bez jakiś wielkich środków. 
I co o tym sądzicie?

Schody shabby chic

 
  Shabby chic jest dla mnie stylem genialnym w swojej prostocie. Korzystam z niego często, gdyż jego praktyczna strona bardzo przypadła mi do gusty.  Shabby chic jest piękny dla oka oraz idealny wprost dla domu, gdzie są dzieci, psy, króliki i inne osobniki.  Podrapane, przetarte meble są odporne na upływ czasu i można powiedzieć, że im starsze tym wyglądają co raz lepiej.  Dziś chciałabym Wam przedstawić moje nowe, stare schody, które przeszły już kilka przemian, ale ta ostatnio najbardziej przypadła mi do gustu.


Najpierw wyglądały tak:


Jak widać od początku zastanawialiśmy się co z nimi zrobić. 
Najpierw przemalowałam poręcz i tralki farbą akrylową, a po kilku latach dorwałam się do farby olejnej i to była porażka. Bardzo mi to żmudno szło i w dodatku długo schło. Nigdy tego porządnie nie dokończyłam.  W tym roku po powrocie z wakacji, idąc dalej na fali weny, która mnie w wakacje dopadła, zabrałam się od września za schody. Oczywiście na farbę wybrałam Annie Sloan Chalk Paint, bo ona pokryje wszystko. Najpierw był pomysł, aby poręcz pomalować na kolor Old Ochre (mój ulubiony), ale po skrobaniu wychodziła mi biel olejnej , a na końcu oryginalne drewno i źle to się komponował. Wybrałam, więc kolor Old White, który pięknie przykrył wszystko, razem z klejem, który wychodził na łączeniach schodów i z którym farba olejna sobie nie poradziła. Następnie wszystko poskrobałam, podniszczyłam i pokryłam tym razem nie woskiem, który na schodach by się nie sprawdził, a lakierem Lacquer Annie Sloan. Jest to produkt drogi, ale chyba wart swojej ceny. Schody są matowe z delikatnym jedwabistym połyskiem i jak na razie wygląda to dobrze. Zobaczcie sami.













A tu rzut oka na dekoracje towarzyszące moim schodom.



I co.. proste? I wcale nie tak mocno i staranie malowane, a efekt jest super. Co o tym sądzicie?


Czarny kolor w pokoju dziecięcym


      Czarny i inne ciemne kolory to fajne rozwiązanie dla ścian, które mają dać nam głębię. Jeśli chcemy, aby coś się działo i mamy dość bieli ścian to na tle takiego ciemnego koloru pięknie można zaakcentować inny kolor, jasny lub jaskrawy lub też metaliczny w postaci dodatków, wyposażenia i dekoracji. Ja akurat na samym początku wprowadziłam czarne elementy do dzieci w postaci kultowych łóżeczek z Ikea oraz czarnego żyrandola i tak się zaczęło. Potem przy głównej kolorystyce, nawiązującej do wiejskich kolorów, czyli niebieski, biały i czerwony, dodałam szarość. Kolejnym etapem było przemalowanie zielonej szafki RTV(nie pierwszy już raz) na kolor grafitowy. A następnie po małym przemeblowniu dodaliśmy czarną, matową ścianę jako tło dla drzwi, jasno błękitnej szafy i przerobionego na sofę niemowlęcego łóżeczka. W całości wyszło fajnie, trochę na wiejsko , ale i "artystycznie".
Jak się okazało czarny kolor został dobrze odebrany i mam na to dowody w postaci wielu dziecięcych opinii.  Sami zerknijcie:


























Przed
Po
Po
Po
Po

Metamorfoza Zegara po przejściach

   Przedstawiam zegar po przemalowaniu z użyciem farby Annie Sloan Chalk Paint kolor Primer Red.



   Dostałam zlecenie przeróbki, bo zegar wyglądał naprawdę smutno i żałośnie. Wcześniej ktoś go potraktował farbą olejną, nawet nie wiem czy nie Hammeritem. Wyglądał tak:







   Pomalowałam go dwa razy i przetarłam na rantach oraz wszystkich nierównościach, a na koniec zawoskowałam. I teraz wygląda tak:








     W tym wypadku, właśnie dzięki tym nierównością farby olejnej powstał efekt prawdziwej starości. Oczywiście nie polecam malowania wcześniej przedmiotów farbą olejną, choć w tym wypadku wyszło bardzo fajnie. Prawdopodobnie zegar był mocno zniszczony i ktoś nie widział innego rozwiązania jak zasmarować go grubo warstwą olejnej farby, ale to takie moje domysły. W każdym razie teraz wszystkim bardziej się podoba, a zwłaszcza właścicielce.


Pozdrawiam,
Asia

Półka i malowana ściana a' la tapeta

   Dzisiaj przedstawiam ostatnie elementy zmiany wystroju wiatrołapu na wsi w mini przedpokoik.
Jest to półka i ściana, z której jestem naprawdę dumna, zwłaszcza, że ją robiłam w naszych ostatnich polskich upałach. Razem wygląda to tak:


   A teraz po kolei. Najpierw była półka. Półka po dzieciach z ozdobnymi malinkami. Trzeba było ją wreszcie przemalować.



   Wybrałam farbę Country Grey Annie Sloan. Pomalowałam ją kilka razy, ostatnie warstwy grubo, aby powstała struktura. Następnie zawoskowłam średnio dokładnie i po wyschnięciu wosku, następnego dnia nałożyłam, szybko ścierając suchą ścierką, rozwodnioną farbę Old White.






      A teraz malowana ściana a' la tapeta. Skorzystałam z inspiracji z książki Annie Sloan pt: "Kolorowe pomysły na dekorację mebli i nie tylko ". Tym razem zabawa z szablonem w adamaszkowym wzorze. 
Fantastyczna zabawa, to po pierwsze. A po drugie to bardzo fajne, proste i stosunkowo tanie rozwiązanie w porównaniu do zakupu i położenia dobrej tapety. Szablon kosztował mnie ok. 25,00 zł, a farby wykorzystałam te co miałam, ale przy wielu kolorach są to małe ilości, więc po 100 ml wystarczy i jeszcze zostanie. Ja wybrałam pasujące do całości : Country Grey, French Linen, Greek Blue, granat uzyskany z połączenia Napoleonic Blue i Graphite Annie Sloan. Następnie przykładałam szablon w różnych miejscach i robiłam melanż kolorystyczny. Używałam wałka i korytka, ale też i tapowałam małym pędzelkiem. Mieszałam też kolory miedzy sobą uzyskując nowy odcień szarości czy niebieskiego.



  Wiatrołap-przedpokoik to bardzo małe pomieszczenie i trudno mi uchwycić całość bez obiektywu szerokokątnego, w każdym razie wygląda to mniej więcej tak.




Pozdrawiam,
Asia



Żyrandol

  Przedstawiam kolejny element, który obok Zegara-Szafki z poprzedniego mojego postu złożył się na cykl rzeczy, które zmieniły mój nijaki wiatrołap na wsi w mini przedpokoik.



  Żyrandol kupiony na starociach za 50 zł. Pewnie jeden powie: "…aż tyle", ale wg mnie to niezła cena, zwłaszcza, że był na chodzie. Oczywiście jak to już mam w zwyczaju zapomniałam zrobić w całości zdjęcia przed. Ale na zdjęciu poniżej widać kawałek jak to wyglądało. Ramiona były też mosiężne wraz z łańcuchem na którym wisi.


     Wszystkie elementy mosiężne pomalowałam farbą Annie Sloan na kolor granatowy, który powstał z wymieszania farb: Graphite oraz Napoleonic Blue z odrobiną Old White. Wymieniłam też gilzy i dodałam małe białe abażurki. Wygląda to teraz o wiele lepiej i ciekawiej. Myślę, że to dobra alternatywa i na pewno nieraz jeszcze skorzystam z takiego rozwiązania. Zwłaszcza, że często trudno mi znaleźć coś co pasowałoby mi kolorystycznie i było w dobrej cenie. Możliwość przemalowania metalu daje naprawdę wiele fajnych rozwiązań.






W następnym poście będą kolejne elementy całej wiatrołapowej układanki. Wpadajcie.

Pozdrawiam, 
Asia