Podkładki pod talerze

Wszystko zaczęło się od obrusu. Lubię łaczyć rzeczy nowe z tymi z second handów, czy też moimi wypocinami. Tym razem padło na podkładki pod talerze. Wyszperałam z mojej szafy materiał, który kupiłam kiedyś na Allegro-taki kuchenny-kolor idealny, więc czemu nie zrobić sobie do kompletu podkładek.


Myślę sobie:".. dwie godzinki, nowa maszyna, szybko pójdzie..".Jednak jak Macklemore w Ten Thousand Hours, trzeba "trochę" poświęcić czasu, aby być dobrym w tym co się robi, dlatego przy trzecim próciu wiedziałam już którędy mam podążać, a przy czwartej sztuce zaczęłam już myśleć co zrobię na obiad. Wyszło nieźle i tylko ja znam defekty. W każdym razie już po pierwszym obiedzie, jedna wylądowała w praniu. I nawet nieźle się dalej trzyma.




















A teraz po kolei:
Oprócz ozdobnego materiału , jaki sobie wymyślicie, użyłam jeszcze wypełniacza w postaci filtrów do okapu i spodniej warstwy, w tym wypadku bawałna z Ikea za 19,90 /mb. Filtr jednak okazał się za gruby, więc go rozwarstwiłam na dwie sztuki. Następnie wycięłam prostokąty ze wszystkich trzech warstw o wymiarach 33x46.


 





 
Wszystkie warstwy połączyłam szpilkami. Pikowanie zrobiłam co 6,5 cm po obydwu stronach.
Po przepikowaniu wyrównałam brzegi.
 
I zabrałam się za obszywanie lamówką. I tutaj mała wskazówka- lepsza jest szersza, gdyż trudno wszystkie trzy warstwy złapać.
 

 
 I tym sposobem są - sztuk 6.