Stół na wiejsko

Chyba otworzyłam serię przeróbek meblowych na wiejsko. Kolejny projekt to stół.


Jest to część sosnowego kompletu z Prakitkiera, o ktorym pisałam w poście "Malowanie starych mebli" z 29 kwietnia tego roku: http://joannafraneli.blogspot.com/2015_04_01_archive.html
Oczywiście zapomniałam zrobić zdjęcia przed, ale kolor tego mebla był taki sam jak reszta czyli wyglądał jak ta komoda:


Pomysł na stół podsunęła mi książka Annie Sloan pt:"Kolorowe pomysły na dekoracje mebli i nie tylko".
A więc:
Bez szlifowania warstwy stołu pokrytej bejcą w kolorze dębu i polakierowanej nałożyłam farbę ChalkPaint Annie Sloan w kolorze Old White. Nałożyłam dwie warstwy z czego bardziej rozwodniłam pierwszą, druga była gęsta, ale tak, aby w miarę się malowało. Następnie zaznaczyłam najpierw ołówkiem linię pierwszej kreski (7 cm od brzegu stołu), do malowania, której użyłam tą samą farbę, ale w kolorze Greek Blue, malowałam płaskim pędzlem nr 3.



Kreska nie musi być bardzo równa, nawet lepiej, gdy widać niedoskonałości.
Kolejna kreska cieńsza, okrągły cieniutki pędzelek, też na kresce ołówkowej oddalonej o niecały 1cm od poprzedniej. Następnie przetarłam te kreski papierem ściernym 150 g(białym), delikatnie.
Poniżej widoczna różnica.


To samo zrobiłam z nogami. Trochę tu improwizowałam. Ta farba jest do tego fajna, bo jak coś się nie uda można zetrzeć papierem ściernym, jeszcze raz pomalować i jest git.




Kreski na nogach też przetarłam.
I wyszło tak:




Stół stanął u moich dzieci w pokoju, oczywiście na wsi. Bardzo się tam przyda, bo dzieci nie mają gdzie rysować czy układać klocków. A jak przyjdą do nich inne dzieciaki to stół można powiększyć o dodatkową część.





W ten sposób wykorzystałam stary nudny stół. Mam coś nowego i satysfakcje. A do tego zajęło mi to tylko dwa dni, a jak bym się uparła to wystarczyłby i jeden.
Rozejrzyjcie się po domu, na pewno coś się znajdzie, aby to całkowicie zmienić. Polecam.
Niech żyje DIY!!!